Wielka Brytania: władze lokalne nie wykorzystują rządowych dotacji na infrastrukturę ładowania EV

Rząd Wielkiej Brytanii wezwał przedstawicieli lokalnych władz do zwiększenia starań na rzecz rozwoju elektromobilności i zintensyfikowania składania wniosków o dofinansowanie rozbudowy infrastruktury ładowania pojazdów napędzanych prądem.

Z uruchomionego w 2016 r. przez Departament Transportu programu On-Street Residential Chargepoint Scheme postanowiło skorzystać do tej pory zaledwie… 5 gmin. Fundusze w łącznej wysokości 150 000 funtów (ok. 710 000 zł) otrzymały Portsmouth oraz Kensington and Chelsea. Trzy kolejne wnioski są w fazie rozpatrywania.

Program umożliwia pokrycie 75% kosztów zainstalowania ładowarki do EV. Wśród rządowych środków przeznaczonych na ten cel, dostępnych jest jeszcze 4,5 miliona funtów (ok. 21,3 miliona zł)

Minister transportu Wielkiej Brytanii, Jesse Norman, zaznaczył, że brytyjski sektor transportu znajduje się na „wczesnych etapach elektromobilnej rewolucji”, dlatego skorzystanie przez lokalne władze z dofinansowania jest obecnie szczególnie ważne.

Około jednej trzeciej domów na Wyspach nie posiada dostępu do miejsc parkingowych poza obszarami ulic, co czyni nocne ładowanie niemożliwym lub znacznie utrudnionym. W związku z powyższym, rozbudowa publicznych stacji ładowanie mogła by znacznie przyspieszyć popularyzację samochodów elektrycznych.

Wielka Brytania nie jest jedynym europejskim krajem, w którym rządowe środki przeznaczone na dofinansowanie elektromobilności nie są odpowiednio wykorzystywane. Z podobnym problemem zmagają się np. Niemcy. Program subsydiów na zakup samochodów elektrycznych spotkał się tam ze znacznie mniejszym zainteresowaniem niż zakładał rząd.

Tymczasem, w 2017 r. na Wyspach padł historyczny rekord sprzedaży EV – zarejestrowano łącznie 46 522 sztuk samochodów całkowicie elektrycznych oraz hybryd plug-in.

W 2040 r. Wielka Brytania planuje wprowadzenie zakazu nowych pojazdów osobowych oraz vanów wyposażonych wyłącznie w silniki benzynowe lub diesla.

 

gov.uk, telegraph.co.uk, materiały własne