Zamiast TDI – testujemy Volkswagena Passata GTE Variant

Volkswagen Passat kojarzy się zazwyczaj z klasycznym wyglądem, solidnością, zazdrosnym sąsiadem oraz silnikami TDI. Należy przy tym do najpopularniejszych pojazdów osobowych – w październiku zarejestrowano 882 egzemplarze tego modelu, co uplasowało go na 5 miejscu wśród samochodów najchętniej wybieranych przez polskich kierowców.

Przyjmijmy, że zdecydowaliśmy się na zakup Passata, możemy wydać ok. 200 000 zł, a naszym priorytetem jest połączenie komfortu i niezłych osiągów z oszczędnością paliwa.

Czy aby na pewno powinniśmy wybrać w takim przypadku wersję z poczciwym turbodieslem pod maską? A może alternatywą jest odmiana hybrydowa?

Volkswagen Passat GTE plasuje się niemal na szczycie cennika modelu. Za jego podstawową wersję w odmianie sedan należy zapłacić co najmniej 178 190 zł, zaś za kombi (Variant) – 181 390 zł. Droższe w ofercie są jest jedynie najlepiej wyposażone odmiany z dwulitrowym TDI o mocy 240 KM.

Cena GTE do niskich nie należy, jednak w zamian otrzymujemy bardzo bogate wyposażenie seryjne, obejmujące m.in. reflektory LED Basic, trójstrefową, automatyczną klimatyzację, fotele pokryte skórą i alcantarą (podgrzewane dla kierowcy i pasażera), aktywny tempomat z automatyczną regulacją odległości czy komputer pokładowy Premium z kolorowym wyświetlaczem. Za dodatkową dopłatą możemy otrzymać np. panoramiczny, szklany dach czy świetny system hi-fi renomowanej, duńskiej firmy Dynaudio.

Od wersji pozbawionych napędu elektrycznego, hybrydowy Passat odróżnia się detalami, takimi jak logo GTE na grillu oraz przednich bocznych drzwiach, niebieskie szwy na kierownicy, niebieskie zaciski hamulców, niebieskie podświetlenie list wykończeniowych we wnętrzu oraz górne obramowanie osłony wlotu powietrza w sami-zgadnijcie-jakim kolorze.

Pod maską GTE znajduje się benzynowa jednostka TSI o pojemności 1,4 litra, którą wspomaga silnik elektryczny. Łączna, maksymalna moc układu hybrydowego wynosi 218 KM, natomiast maksymalny moment obrotowy – 400 Nm.

Osiągi są co najmniej zadowalające. Od 0 do 100 km/h Passat GTE sedan przyspiesza w 7,4 s (Variant w 7,6 s) i może rozpędzić się maksymalnie do 225 km/h. Nawet podczas jazdy z dużymi prędkościami pojazd zachowuje się bardzo stabilnie, jest odporny na podmuchy wiatru, zaś układ napędowy zapewnia ponadprzeciętną dynamikę.

Pasażerowie nie powinni narzekać także na komfort. Przestronne, funkcjonalne wnętrze wykończono solidnie i, nie licząc tunelu środkowego wykonanego z twardego plastiku, z miękkich i przyjemnych w dotyku materiałów. Nic nie trzeszczy, nic nie puka ani nie stuka.

Wyciszenie kabiny może imponować, podobnie jak łagodne, niemal bezgłośne wybieranie nierówności.

Passat cechuje się funkcjonalnością i łatwością obsługi. Korzystanie zarówno z systemu infotaiment, jak i innych funkcji pokładowych nie przysparza żadnych trudności. Prowadząc hybrydę z Wolfsburga mamy poczucie, że wszystko „jest pod ręką”. Jedyne większe zastrzeżenie co do wnętrza i obsługi pojazdu – elektroniczne wskaźniki wyświetlane przed oczami kierowcy w miejscu tradycyjnych, analogowych zegarów mogłyby być czytelniejsze – przekazują zbyt wiele różnych informacji na raz.

Hamulce działają bardzo sprawnie, mimo wysokiej masy własnej pojazdu wynoszącej 1722 kg (1735 kg w przypadku odmiany Variant). Ciężar GTE jest co prawda czasem odczuwalny podczas gwałtownego hamowania, czy przy szybkiej zmianie pasa ruchu, jednak pamiętajmy, że podróżujemy z dodatkowymi akumulatorami litowo-jonowymi na pokładzie.

Konieczność ich zamontowania ma jeszcze inne wady.  W porównaniu do wersji pozbawionych napędu elektrycznego, pojemność bagażnika odmiany Variant spadła z 650 l do 483 l (1613 l zamiast 1780 l po złożeniu siedzeń). Nie mamy też do dyspozycji koła zapasowego – zajmuje zbyt dużo miejsca, dlatego zastąpił je znacznie mniej praktyczny zestaw naprawczy.

Producent deklaruje, że maksymalny zasięg GTE dochodzi do 1030 km. To niemało. Tyle wynosi np. odległość z Warszawy do Dortmundu. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że po drodze przyszłoby nam się poruszać z dużymi prędkościami po autostradach, taki wynik, bez tankowania po drodze, jest nierealny.

Passat w odmianie GTE to hybryda typu plug-in, co oznacza, że zasilające silnik elektryczny akumulatory litowo-jonowe mogą być doładowane z zewnętrznego źródła prądu. Oczywiście dysponujemy trybem, dzięki któremu możemy je doładować za pomocą silnika spalinowego, jednak ze względu na zwiększone zużycie paliwa i niską prędkość ładowania opłaca się z niego korzystać tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Dużą przewagą wersji GTE nad odmianami spalinowymi jest możliwość poruszania się wyłącznie na napędzie elektrycznym. Według danych producenta, maksymalny zasięg w tym przypadku wynosi 50 km, jednak nie udało nam się osiągnąć takiego rezultatu. Bardziej realny jest zasięg na poziomie ok. 40 km. To w przypadku wielu osób wystarczy, aby każdego dnia pojechać i wrócić z pracy, zawieźć lub odebrać dzieci ze szkoły albo przedszkola i jeszcze zrobić po drodze zakupy.

Z dobrodziejstw korzystania z trybu elektrycznego skorzystamy szczególnie w przypadku, gdy mieszkamy blisko publicznej stacji ładowania lub mamy możliwość doładowania akumulatorów w domu. GTE napędzany wyłącznie przez silnik elektryczny nie jest co prawda demonem prędkości (dysponujemy wtedy mocą 116 KM i momentem obrotowym 250 Nm), ale jego osiągi w zupełności wystarczą do sprawnego poruszania się w warunkach miejskich. Hybrydowy Passat pozwala przy tym na lokalnie bezemisyjną i tanią jazdę (w przypadku ładowania akumulatorów z bezpłatnej,  publicznej stacji ładowania w ogóle nie ponosimy kosztów zużywanego prądu). W przypadku pełnego rozładowania akumulatorów do akcji wkracza silnik benzynowy – cicho i niemal niewyczuwalnie.

W trybie hybrydowym samochód zużywa średnio około 6  litrów na 100 km. To niezły wynik, jednak pamiętajmy,  że w większości przypadków silnik spalinowy nie będzie nam w mieście w ogóle potrzebny.

Na rynku hybryd typu plug-in klasy średniej Passat ma niewielką konkurencję. Mamy do wyboru tańszą KIĘ Optimę Plug-in Hybrid (katalogowo dostepną od 164 900 zł), nieco droższe BMW 330e iPerformance (od 183 000 zł), znacznie droższego Mercedesa C 350 e (od 237 400 zł) oraz grające w innej lidze cenowej Volvo V60 D6 AWD (od 265 800 zł).  Na tym tle koszty zakupu GTE nie wydają się szczególnie wysokie.

Passat GTE to bardzo solidny pojazd, który w pewnym stopniu cierpi na tą samą przypadłość co wszystkie samochody z napędem elektrycznym w Polsce – brak jakichkolwiek dopłat i przywilejów dla kierowców EV sprawia, że ich kupno, biorąc pod uwagę kryterium opłacalności zakupu i użytkowania, często nie jest do końca ekonomicznie uzasadnione.

Jednak kupując samochód nie zawsze kierujemy się wyłącznie rozumem, prawda?

Hybrydowy Passat oferuje coś, czego nie są nam w stanie dostarczyć odmiany TDI – możliwość (w wielu przypadkach darmowej) jazdy na napędzie elektrycznym. Dla kierowców, którzy więcej czasu spędzają za kółkiem w miastach, niż na dłuższych trasach, może to być kluczowy (i w pełni racjonalny) argument przemawiający za tym, żeby wybrać GTE zamiast wersji spalinowych.